Najpierw poszliśmy do mauzoleum Ho Chi Mina, wejście za darmo ale czynne tylko do 11tej . Nie można fotografować ani wnosić plecaków czy toreb ze sobą, na szczęście jest darmowa przechowalnia bagaży. Cóż mumia wyglądała jak kukiełka piaskowego dziadka, a całe zwiedzanie trwało 2 minuty i nie było warte zachodu.
Potem kupiliśmy bilety, na miejsca siedzące, na pociąg do Sapy a dokładniej do Lao Cai, za 99000VNd. Oczywiście zrobiliśmy to na głównym dworcu, bo agencje sprzedawały tylko te najdroższe, mówiąc że innych nie ma. Poszliśmy na zwiedzanie muzeum wojska i wojny wietnamskiej. Choć nie jestem militarystą podobało mi się, szczególnie amerykański sprzęt wojskowy, pozostawiony przez uciekających jankesów.
Na zakończenie zwiedziliśmy Świątynie Literatury,(5000Vnd) kompleks budynków najstarszego uniwersytetu w Wietnamie.
Pociąg był o 22.00 zostało nam wypić pożegnalne piwko, ruszyć się na dworzec i pociągiem odjechać na północ w stronę gór.
Żegnaj Hanoi, nie wrócę tu raczej szybko, a szkoda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz